Chartbeat’owe spotkanie rodzinne znowu okazało się rekordowe, bo w tym roku na miejscu spotkało się około 90 osób i drugie tyle charcików włoskich. A zjechała się cała Polska, od Podhala po Pomorze i od Podlasia po Dolny Śląsk. Pogoda jak na zamówienie, a na miejscu charcikowe szaleństwa, spotkania miotowe, masa rozmów, wspomnień i charcikowych przytulanek. Dziękujemy wszystkim rodzinom, które przejechały setki kilometrów, aby się spotkać. Widok naszych charcików szczęśliwych, kochanych i otoczonych wspaniałymi ludźmi jest dla nas najlepszym możliwym zakończeniem tegorocznego sezonu hodowlanego.
Bo tym wydarzeniem zamykamy szczeniaczkowy sezon w Chartbeat. Dokładnie bowiem do tego dnia, do nowego domu wyjechały wszystkie tegoroczne maluchy z dziesięciu miotów: w sumie 46 szczeniąt (+ jedno zostało z nami). Tak, czterdzieści sześć! Kiedy patrzymy na tę liczbę, przypominamy sobie wszystkie porody, nieprzespane noce, tony prania, dziesiątki wizyt weterynaryjnych, tysiące zdjęć, maili, wiadomości i telefonów. Tym bardziej, że w tym roku rekordowa liczba szczeniąt rozjechała się po całej Europie, a to oznacza ekstra dokumenty, paszporty, wyjazdy na lotnisko i całą masę dodatkowych przygotowań. Za nami osiem niezwykle intensywnych miesięcy. Osiem miesięcy życia podporządkowanego cieczkom, kryciom, ciążom, karmieniu, socjalizacji i pilnowaniu, żeby żaden mały geniusz nie wpadł na pomysł, którego nie przewidzieliśmy.
To był czas z minimalną ilością snu i pracą na cztery etaty. Przez te miesiące nasz dom wypełniał tupot mikronóżek i rozdartych pyszczków, które potrafią wygenerować niesamowity hałas, szczególnie o piątej rano, kiedy uznają, że już czas na śniadanie. Teraz pora na trochę ciszy. Jesteśmy więc przeszczęśliwi, że wszystkie szczenięta znalazły cudownych opiekunów, wszystkie do nowych domków wyjechały zdrowe, przebadane okulistycznie i kardiologicznie z doskonałymi rezultatami. Cieszymy się że nie zaplanowaliśmy na jesień żadnych miotów, a dzięki temu przed nami kilka miesięcy odpoczynku od tego jazgotu ^^ Kojce złożone, a budziki przestawione na godzinę, o której wstają normalni ludzie. Oczywiście „odpoczynek” w Chartbeat nadal oznacza opiekę nad całym stadem charcików, m.in. prowadzenie sklepu, wsparcie dla właścicieli, a także dodatkowe projekty, które mamy w głowie i których realizacji nie możemy się już doczekać.
I choć za chwilę zapewne zaczniemy tęsknić za tym zamieszaniem, dzisiaj z ogromną przyjemnością oficjalnie ogłaszamy: Szczeniaczkowy sezon 2026 w Chartbeat uważamy za zamknięty!


