Mój artykuł w PSIE – Coursingowe Mistrzostwa Europy 2014

coursing mistrzostwa

Coursingowe Mistrzostwa Europy 2014

„Z ziemi włoskiej do Polski” – wspomnienia z Mistrzostw Europy w wyścigach terenowych chartów we włoskim Lavarone

Coursingowe Mistrzostwa Europy 2014
Wbrew najśmielszym podejrzeniom Reprezentacja Polski przywiozła z włoskiej ziemi kilka wspaniałych lokat i tytułów. Dla biało-czerwonych to bodaj najbardziej udane Coursingowe Mistrzostwa Europy w historii. Okazuje się, że jesteśmy coraz bardziej liczącym się krajem na międzynarodowych parkurach.

Żeby dobrze opisać to, co przeżyliśmy sięgam po zdjęcia. Tak naprawdę wcale ich nie potrzebuję, bo emocje wciąż żywe – mimo, że Mistrzostwa Europy w Coursingu odbyły się w czerwcu. Lubie jednak oglądać te fotografie, bo wspomnienia wracają ze zdwojoną siłą. Jechaliśmy pełni obaw, ale zarazem ciekawi jak na imprezie tej rangi poradzi sobie nasz charcik włoski. ZUELLA zrobiła licencję coursingową zaledwie kilka miesięcy wcześniej, a na coursingach w rasie biegała zwykle sama, bo brak było jakiejkolwiek konkurencji. Niezależnie jednak od lokaty jaką miała zająć, dla nas to już był historyczny moment. Na Mistrzostwach Europy w Coursingu miała wystąpić pierwsza i jedyna przedstawicielka tej rasy z Polski.

Na EuroCoursing 2014 wybrano miejsce  niesamowite. Lavarone we Włoszech to niewielka miejscowość wśród długich, krętych dróg, szczytów gór i łąk na wysokości ponad 1400 m n.p.m. Zawody miały odbyć się na dwóch parkurach w malowniczym miejscu, gdzie prawdopodobnie nie dociera już nic poza krowami i owcami pasącymi się na halach. Teren był trudny, a zawody podzielono na trzy dni – każdego miały biegać inne rasy. My startowaliśmy w niedzielę.

Wspominam pierwszy dzień mistrzostw i uśmiech maluje mi się na twarzy – ledwie zdążyliśmy przybyć na miejsce, a dociera do nas wiadomość: EL CASAR Farlat – suczka wyhodowana i trenowana przez Natalię Zeszutek została Mistrzynią Europy w Coursingu, a jej siostra miotowa EL FERIAL Farlat w rękach Aleksandry Konczakowskiej plasuje się na siódmej lokacie! W rasie chart perski saluki startowało 49 suk i 55 psów. W Malga Millegrobbe wybrzmiał Hymn Polski – euforia i jeszcze większy stres przed startem – tak pamiętam ten wieczór.

Zrzut ekranu 2016-01-11 o 23.46.03
Do najważniejszej imprezy coursingowej w roku zgłoszono 721 psów (w tym ponad 600 z grupy X) z 19 krajów. Biegi oceniało kilkunastu sędziów z całej Europy. Dla nas nowicjuszy te liczby były zupełnie nieprawdopodobne. Największa grupa przyjechała z Niemiec, Francji i oczywiście z Włoch. Ale kadra Polski też nie była bardzo mała (choć mogła być większa) – do Lavarone przywieźliśmy dwudziestu dwóch biegających, czworonożnych przedstawicieli naszego kraju – reprezentantów pięciu ras chartów.

Drugiego dnia mistrzostw mogliśmy podziwiać wyścigi ras, które raczej rzadko widuje się na polskich parkurach. Cudowne galgo espanol, sloughi, czy magyar agar. Ten dzień był dla nas wyjątkowy z dwóch względów. Po pierwsze czekała nas kontrola weterynaryjna i mierzenie wzrostu Zuli, przez co czuliśmy, że start coraz bliżej. Po drugie – z niecierpliwością czekaliśmy na biegi chartów polskich, których przyjechało na mistrzostwa sześć – wśród nich trzy z Polski. Wieczorem, drugi raz na tych zawodach zagrano Polski Hymn. Na podium Stanęły trzy nasze charty. Mistrzem Europy w Coursingu 2014 został NIECIERPEK Arcturus, należący do Waldemara Lewandowskiego. Na miejscu drugim KASIA Blanki Horbatowskiej, a lokatę trzecią wybiegała MIRRA Habenda Piotra Strózika. Były wiwaty, polał się szampan – jak na prawdziwe wyścigi przystało.

Ale to nie był koniec emocji. Wielkie wydarzenia były jeszcze przed nami.

W niedzielę 29 czerwca (ostatniego, trzeciego dnia Mistrzostw) startowały whippety, borzoje i charciki włoskie. Mieliśmy więc przedstawicieli w każdej rasie i była to zarazem najliczniejsza grupa psów z Polski. Ponieważ biegi odbywały się na dwóch dość znacznie oddalonych od siebie parkurach, nie mogliśmy oglądać wszystkich – tym bardziej, że nerwy dawały się coraz bardziej we znaki. Część tego dnia spędziliśmy w polskim obozowisku, gdzie wszyscy wzajemnie wspierali się przed kolejnymi startami. W międzyczasie podziwialiśmy biegi borzojów – których przyjechało z naszego kraju pięć. W tym DUSZKA z Jurajskich Biskupic, dla której – ze względu na wiek – były to ostatnie Mistrzostwa. DUSZKA Piotra Łabińskiego pięciokrotnie reprezentowała nasz kraj na Mistrzostwach Europy w poprzednich latach w Czechach, Holandii, na Węgrzech i w Niemczech.

Zrzut ekranu 2016-01-11 o 23.46.27
Nasz pierwszy start był zaplanowany na godzinę 11. Pogoda skutecznie odstraszała kibiców i zawodników. Mżawka, wiatr i mgła – która co jakiś czas wdzierała się szturmem na parkury – to jednym słowem „idealne” warunki dla drobnych i ciepłolubnych charcików, których do Lavarone przyjechało aż sześćdziesiąt. Godzinę przed biegiem emocje sięgnęły zenitu – zaczęliśmy przygotowywać ZUELLĘ do biegu. Potem wszystko potoczyło się już bardzo szybko. Sprawdzenie chipa, wejście na start, minuta biegu, wabik złapany, koniec pierwszej tury. Byliśmy zadowoleni – to był naprawdę wspaniały bieg, godny Mistrzostw Europy. Druga tura to jeszcze bardziej wymagający – trudny, górski tor. ZUELLA trafiła na bardzo dobrą rywalkę, z którą łeb w łeb pokonały trasę. Pozostało tylko oczekiwanie na ogłoszenie wyników.

Wieczorem podczas ceremonii cała polska ekipa trzymała kciuki. Piątą lokatę wywalczył chart rosyjski JURAJSKIJ Bistkupstwo będący w rękach Agaty Juszczyk, a jego ojciec RABARBAR z Jurajskich Biskupic uplasował się na 13. lokacie. Bardzo dobre miejsca zajęły również polskie whippety – trzy suki znalazły się w pierwszej piętnastce na sześćdziesiąt pięć zgłoszonych. To POONA Majesticanis – Mai Dąbrowskiej, Sopisco EVA KARADHRAS – Ewy Zwolińskiej i HAWANA FOR AVIATICUS Brodwinek – Ewy Gurzyńskiej. Na deser charciki włoskie – dla nas emocje do samego końca.

Zrzut ekranu 2016-01-11 o 23.38.00
Jak przez mgłę pamiętam wyczytywanie wyników, kiedy usłyszałam: „miejsce trzecie – Poland, Pologne, POLONIA”! ZUELLA znalazła się na podium, czego nikt z nas nie mógł się spodziewać. Na maszt wciągnięto polską flagę, a my nie mogliśmy uwierzyć w to, co się dzieje.

Podczas trzech dni mistrzostw nie obyło się bez kontuzji i wypadków – w tym jednego tragicznego. Rozgorzała też dyskusja o poziomie bezpieczeństwa i organizacji mistrzostw. Niejednokrotnie jednak myślę o tym, że warto było pokonać 3000 kilometrów w dwie strony, dla tych dwóch minut biegu. Podpatrzeć jak z organizacją coursingów i treningami radzą sobie w innych krajach, sprawdzić się i przywieźć nowe doświadczenia. W przyszłym roku EuroCoursing organizuje Finlandia – jeśli będzie nam dane, chętnie pojedziemy powalczyć znowu, być może o tytuł Mistrza Europy?

Na koniec ogromne podziękowania, które powinny popłynąć do naszego team Leadera – Andrzeja Ćwiklińskiego, który opiekował się na Mistrzostwach Kadrą Polski. Dziękujemy też firmie HAPPY DOG za reprezentacyjne stroje.

Tekst Agata Szadkowska

Zdjęcia Agata Juszczyk

Moje wspomnienie z Lavarone, gdzie byliśmy z naszym charcikiem włoskim. Coursingowe Mistrzostwa Europy 2014 – artykuł w czasopiśmie ZKwP “PIES”.

źródło: PIES – nr 4 (356) 2014