Cztery mioty przed obiektywem

Wreszcie udało się złapać moment oddechu w tym naszym dość intensywnym grafiku i znaleźć moment, żeby zrobić nowe zdjęcia maluchom. Ostatnie tygodnie były niezwykle intensywne. Kalendarz pękał w szwach od rozmów z przyszłymi opiekunami, a szczeniaki odhaczały kolejne „punkty programu”, czyli szczepienie i chipowanie, okulista, kardiolog. Do tego jeszcze wizyta komisji z oddziału ZKwP, która zrobiła przegląd czterech miotów i przy okazji kontrolę całej hodowli (którą przeszliśmy na piątkę z plusem). Przez chwilkę, organizacyjnie czuliśmy się jak mała korporacja.

I nagle okazuje się, że to już. Naprawdę już. Wczoraj najstarszy miot skończył dwa miesiące i w przyszłym tygodniu pierwsze szczenięta zaczną już wyjeżdżać do swoich nowych domów. Trochę trudno to przyjąć do wiadomości, bo przecież dosłownie przed chwilą odbieraliśmy porody. Czas leci nieubłaganie. A przed nami kolejny etap tego całego zamieszania, przygotowywanie dokumentów, wyprawek i spotkania, kilkanaście spotkań!

W tym miejscu wypadałoby jeszcze npisać cos o samych szczeniętach. Są absolutnie cudowne! Każde jedno. Pogodne, ciekawskie i zaskakująco „łatwe”. Jak na tę ilość, to naprawdę wcale nie dały nam popalić. Miot G-3 to totalne inteligenciki, H-3 cudowni towarzysze, I-3 przesłodziaki, a J-3 mega wyluzowane i spokojne dzieciaczki.