Imiona Chartbeat’owych charcików

Bardzo często wybór imienia dla psa jest przedmiotem dłuuuugich rozmyślań, rozważań i poszukiwań, a czasami nawet przyczyną rodzinnych sporów. Niektórzy na długo przed pojawieniem się psa mają już gotowe imię, a niektórzy czekają, żeby dopasować pomysły do osobowości nowego przyjaciela. Z imieniem dla pierwszego czworonoga jest też trochę, jak z pierwszym tatuażem – musi być wyjątkowy, specjalny i owiany legendą. Przy kolejnych „dziarach”, cieszymy się już nawet z obrazka ośmiornicy jadącej na rowerze, która zupełnie nic nie znaczy.

Często słyszymy od innych, że nadajemy naszym szczeniętom świetne imiona rodowodowe i zwykle wszyscy pytają, jak je wymyślamy i skąd czerpiemy pomysły. Czym się kierujemy i czy to mówi coś o nas? No to dzisiaj odpowiemy na te pytania i przy okazji zgłębimy temat Chartbeat’owych imion – i tych rodowodowych i domowych.

Spotykając na ulicy osobę z psem, w zasadzie zawsze pierwszym pytaniem jest „jak on się wabi”? Proces nadawania psu imienia ma więc aspekt nie tylko społeczny, ale i praktyczny, czy psychologiczny – wraz z jego nadaniem, pies zyskuje przecież tożsamość i indywidualność. Tytułowanie psów imionami wynika też z potrzeby kontaktowania się z nimi, a może być również wyrazem antropomorfizacji, bo nadaje im status członka rodziny.

To, jak nazywamy naszego psa jest ważne tylko dla nas – dla naszego czworonożnego przyjaciela już znacznie mniej. Podobno Pimpek nie wie, że jest Pimpkiem i jak wskazują badacze – psie imię to tylko hasło powiązane z pewnym, wyuczonym zachowaniem. Psu kojarzyć się ma bowiem z określonym działaniem, jakąś konsekwencją, czy choćby nawiązywaniem kontaktu wzrokowego z nami. My nie jesteśmy do końca o tym przekonani, bo kiedy rozdajemy naszym psom smaczki i wymieniamy przy tym imię konkretnego charcika, do którego przysmak ma trafić, inne czekają, wiedząc, że to nie o nie chodzi – swoją drogą jest to dość ciekawa obserwacja.

Jak nadajemy imiona w hodowli?

Oficjalne imię psa wpisywane w metrykę, a później w rodowód, jest zawsze nadawane przez hodowcę i może brzmieć jak tylko zechcemy. Korzystając z tego przywileju, wybieramy zwykle długie nazwy, które kryją w sobie przeróżne znaczenia. Staramy się zawsze nazwać szczenięta dość wcześnie, żeby nie mówić o nich „pierwsza suczka” albo „szary chłopak”. Kiedy maluchy mają już swoje imiona, jest nam łatwiej rozmawiać o konkretnym z nich. Jedyna zasada, którą zawsze się kierujemy, to utrzymanie alfabetycznej konsekwencji, choć np. literę X po prostu pomijamy, żeby przypadkiem nie nazwać psa Xifaxan (lek na biegunkę).

W naszym „hodowlanym” excel’u, jedną z zakładek jest arkusz pt. „IMIONA”. To tam, pod każdą literą alfabetu wpisujemy nasze pomysły – czasami z dużym wyprzedzeniem. Najczęściej są to jakieś fajne, zasłyszane nazwy, zwroty, tytuły, które uznajemy za takie, które idealnie nadadzą się na Chartbeat’owe imię. Bardzo często zdarza się też tak, że z nich jednak nie korzystamy, bo np. nie pasują nam do dzieciaków urodzonych w konkretnym miocie. Wtedy robimy burzę mózgów i poszukujemy nowych nazw, pasujących do miotu.

To, czym się kierujemy wybierając imiona, można podzielić na kilka kryteriów – czasem nazwy pochodzą z naszych ulubionych filmów, czasem są to tytuły muzycznych albumów, utworów, nazwy wykonawców. Imiona bierzemy też z kreskówek, staramy się opisać cechy konkretnego szczeniaka albo bawimy się w słowotwórstwo. Nie sposób wymienić tu pomysły na każde z ponad setki imion, jakie dostały opuszczające naszą hodowlę maluchy, ale postaramy się wymienić kilka interesujących przykładów.

Jednym z moich ulubionych – z początków hodowli – jest imię Snipers Nightmare, co w tłumaczeniu oznacza 'koszmar snajpera’, czyli coś, co dużo i szybko się rusza i co ciężko namierzyć – w mojej ocenie idealnie opisujące charcika włoskiego. Sugar Pop to nazwa, jaką Butch zwracał się do swojej dziewczyny w Pulp Fiction. Z ich bratem imieniem Sixth Badmoth też wiąże się śmieszna historia, bo kiedy Fifi (w 2016 r.) zakończyła poród na piątym maluchu, zabraliśmy ją pod prysznic, myśląc, że to koniec. Po jakimś czasie zaczęła znowu rodzić i wyskoczył szósty z sześciu chłopców, o którym zmęczeni i nieprzytomni powiedzieliśmy szósty motherf*cker. No i został w skrócie Sixth Badmoth (moth to też taka gra słów, po ang. ćma) – trudno potem było wytłumaczyć nowym właścicielkom ten abstrakcyjny pomysł na imię (¬‿¬)

postaci z Sugar Rush, które w grze i w filmie ścigają się na gokartach 

Vittorio Veneto to np. nazwa pancernika i włoskiej miejscowości (pod którą rozegrała się historyczna bitwa). Zainspirowaliśmy się nią będąc w 2014 roku na Światowej Wystawie Psów w Mediolanie, bo mieszkaliśmy przy ulicy o tej nazwie. Yankee Sierra Lima to nazwy liter alfabetu fonetycznego ICAO, które składają się na akronim YSL – to natomiast francuski projektant, współtwórca domu mody Yves Saint Laurent. To imię nadaliśmy, wiedząc, że przyszły właściciel tego pieska jest fanem lotnictwa i wykwintności. Wtedy wydało nam się to dużo fajniejsze, niż nazwanie psa po prostu „Louis Vuitton”, „Dior”, czy jakoś w tym stylu. Yellow is New Black to nawiązanie do serialu (Orange is the New Black), bo samczyk, który takie imię dostał, był jedynym izabelkiem (żółtym) w miocie samych szarych szczeniąt. Natomiast You Know Nothing to kultowe słowa, wypowiedziane do Jon’a Snow’a przez Ygritte w serialu Gra o Tron.

Imię Cocaine Bonbon powstało, bo suczka, która je nosi, ma na szyi cienką białą kreskę. Ponieważ cały miot nosił imiona słodyczy, dodaliśmy Bonbon co oznacza po prostu cukierek. Z tym imieniem wiąże się też śmieszna anegdotka dotycząca tytułu przelewu za szczeniaczka, który miał brzmieć „zapłata za Kokainę”, nie odważyliśmy się jednak tego przetestować ☺︎ I tak kolejno – Don Ciro to włoski mafiozo z książki Gomorra, Roberto Saviano. Jednym z moich ulubionych filmów natomiast, był w młodości 'Piąty Element’ (The Fifth Element), dlatego jednego z piesków nazwaliśmy Fourth Element (w innym miocie była natomiast Leeloo Dallas), bo urodził się jako czwarty i idealnie dopełnił miot (dwa szare i dwa kremowe maluchy). Jego braciszek Finlaggan Mystery – to zwrot, który odnosi się do zagadki dotyczącej whisky marki Finlaggan – firma ściśle ukrywa lokalizację destylarni, z której pochodzi ich trunek. Sama nazwa Finlaggan pochodzi natomiast od ruin zamku, historycznego miejsca leżącego przy jeziorze Loch Finlaggan w Szkocji.

KV-2 to nazwa czołgu, który uwielbialiśmy prowadzić, cisnąc swego czasu nocami w grę World of Tanks. To potężny czołg ciężki z kwadratową wieżyczką – to imię dostał największy maluch z miotu K. Kokeshi Doll to japońska, drewniana lalka, mająca duchowe znaczenie dla mieszkańców Japonii. Nazwa ta jest symbolem nadziei na obfite plony i życzeniem powodzenia oraz pomyślności. Katy on a Mission, to doskonały utwór Katy B, a Marshmello to pseudonim artystyczny amerykańskiego producenta muzycznego i DJ’a, który nigdy publicznie nie pokazał się bez specyficznej maski, zakrywającej jego głowę. W związku z tym jego tożsamość długo nie była znana. Magenta to po prostu mój ulubiony kolor.

Idąc dalej – Noce di Coco (po włosku orzech kokosowy) jest odwołaniem do imienia ojca tego pieska (Coco), a zarazem do koloru jego umaszczenia. One Black Sheep – czyli przewrotnie, jedyny kremowy samczyk w miocie czarnych suczek. Perce-Neige, czyli Przebiśnieg, bo suczka urodziła się pod koniec lutego i jest w kolorze tego kwiatu. Ultraviolet, to imię nadane przez naszego przyjaciela, który był przy porodzie, a przy okazji pracował przy tym serialu. I tak dalej i tak dalej. Czy więc nadawanie imion coś o nas mówi? Oj zdecydowanie!

Warto zaznaczyć w tym miejscu, że właściciel oczywiście zwykle nadaje psu własne, domowe imię i to nim się posługuje na co dzień. Jednym z moich ulubionych miotów pod tym względem, są dzieciaki C-2, które w nowych domach dostały imiona: Śledzik, Cytrus i Harnaś. Prawdziwie piknikowe zestawienie – bardzo lubimy takie fajne imiona, bez zadęcia ☺︎

Imię domowe

Badania przeprowadzone we Wrocławiu w 2010 r. wykazały, że media, a szczególnie telewizja, mają duży wpływ na wybór imion dla zwierząt. Te same badania wskazują również, że zależą one od płci, wieku i wykształcenia opiekuna. Kobiety w procesie twórczym częściej sugerują się innymi nazwami własnymi, mężczyźni zaś bardziej zwracają uwagę na cechy zwierzęcia i wybierają imiona z nimi powiązane. 

Nadawanie imienia w świecie ludzi ma znaczenie symboliczno-magiczne, powiązane jest z myśleniem życzeniowym. Nadajemy psom imiona, aby uczynić je wyjątkowymi, odróżnić od innych psów, podkreślić ich niepowtarzalność. Symboliczno-magiczne myślenie o imieniu szczególnie widoczne jest w wypadku jego zmiany po adopcji. Taka zmiana staje się swoistym symbolem rozpoczęcia nowego życia. A jaka jest geneza niektórych imion, które swoim charcikom nadali „nasi” właściciele?

My rzecz jasna bardzo się zawsze cieszymy, jak nowi opiekunowie zostawiają chociaż część nadanego przez nas imienia i tak rzeczywiście dość często się zdarza. U ponad 30% naszych szczeniąt imię domowe pochodzi od imienia rodowodowego. Wśród naszych maluchów, których imiona rodowodowe przekształciły się w domowe są:

Rhumba With RabbitRumba
Sugar PopPoppy
Scissorshand EdwardEdzio
Supersonic BoomSonic
Sheridan Full BottleSherik
Taffyta MuttonfudgeTaffy
Ultrasonic UmaUma
Vicky ChristinaVicky
Vickers WellingtonVickers
Vaaco TaacoVaco
Yankee Sierra LimaYankee
Yokohama ParadaYoko
Yoghurt Bonnie BerryBonnie
Zillion PowersZylek
Ash Avalanche AgatheAgatka
Anthracite AnthonyAnton
Crumbelina DicaramelloCrumbi
Cayenne LollipopCayenne
Cloudberry FudgeKlaudek
Dominic DecocoCoco
Don CiroCirko
Jackie Brown MuranoJackie
John SnowJasiu
Katy On a MissionKäthe
Kill BillBilly
Kokeshi DollKokeshi
MarshmelloMelo
MorphineMorfina
Noce di CocoKokos
One Second Of SIlenceCisza
Rhumba’s RoadrunneerRaniu
Rhumba’s Rich BitchRumba
Zohe di AubergineZoszka
Appeltaart CinnamonCynamon
Acqua d’BrumeAqua
Blossom’s BombBomba
CitrusellaCytrus

A jakie powinno być imię psa?

W niejednym tekście przeczytamy, że domowe imię dla psa powinno być proste i składać się z jednej, dwóch sylab, żeby łatwo się wymawiało i żeby pies szybko się go nauczył. Z doświadczenia – Pepuszniok doskonale rozumie o kogo chodzi, a i my nie mamy najmniejszego problemu z jego wymową. Ale rzeczywiście – na pewno bardziej praktyczne są krótsze imiona. W niektórych wypadkach za imionami kryją się też oczekiwania czy potrzeby związane z relacjami ze zwierzętami. A tak serio – imiona naprawdę czasem się sprawdzają…

Warto oczywiście wybierać nazwy, których z chęcią będziemy używać, które się nam podobają i budzą dobre skojarzenia. Pewnie nie każdy, kto myślał o imieniu dla swojego przyszłego pieska, zastanawiał się jak będzie wołał na niego na ulicy. A przecież psa czasami trzeba zawołać „przy ludziach” i niektóre imiona mogą brzmieć troszkę… głupio. Jak powiedzieć Agatce, że nie robi się kupy na środku chodnika? Może ktoś zostawia swojego charcika pod opieką tacie, który jako dojrzały facet musi na spacerze wołać za nim Ciucia? A jak wejść z Bombą na pokład samolotu?

Trochę podobnie mamy z Pepuszniokiem. Nie sposób inaczej do niej powiedzieć, ale z drugiej strony jak wpisać to groteskowe imię na bądź co bądź poważnej grafice – zapowiedzi miotu, która ma go reklamować? Piszemy wtedy „Roma”, choć nikt tak nie mówi na tego rudego wariata. Śmiesznie bywa też w przychodniach. Zdarza się, że doktor zaprasza do gabinetu, przy całej poczekalni mówiąc „zapraszam pana z Kotletem”. No i trzeba stanąć dumnie na baczność, przy dźwiękach chichotu. Tak, mamy Kotleta i jesteśmy z tego dumni (w końcu sobie go sami „wysmażyliśmy”).

Kontrowersyjne imiona

Dziś już trudno w to uwierzyć, ale zapewne jeszcze niektórzy pamiętają czasy, kiedy psy nazywano Cygan albo Murzyn. Dziś to nie do pomyślenia, choć były to bardzo popularne, psie imiona. Wiele kontrowersji budzi też nadawanie psom imion ludzkich. Pamiętam, jak któremuś z psów, chciałam nadać imię Mirka, ale usłyszałam wtedy od męża, że tata Mirosław się obrazi. Sami wśród naszych szczeniaków mamy Basię, Klarę, Edka, dwóch Heniów i dwie Hanie itd. I choć w nadawaniu psom ludzkich imion nie ma nic złego, to nie każdy czuje się z tym ok. Do Kuby przyszła kiedyś sąsiadka spytać, czy może nadać jego imię swojemu jamnikowi. Kuba odmówił, choć nie miał jeszcze wtedy chyba nawet dziesięciu lat. Jamnik został więc nazwany Kali. Spryciarze pewnie zgadną jakiej był maści.

Jedna z naszych charcic hiszpańskich nazywa się natomiast Leonor. Mówimy na nią Ela, taki skrót od Eleonora. Niedługo po tym, jak wprowadziliśmy się do nowego domu, idąc z psami na spacer, poznaliśmy jedną z sąsiadek. Zanim zdążyliśmy się przedstawić, usłyszeliśmy „a pani to pewnie Ela”? Starsza pani słysząc wieczorne wołanie galgusicy do domu – Elaaaaa – myślała, że tak mam na imię.

Zjawisko nadawania psom ludzkich imion badacze postrzegają jako wyraz emocjonalnego związku i bliskości, podkreślanie obecnej pozycji społecznej zwierząt. Opór przed stosowaniem antroponimów (imion ludzkich) w roli zoonimów (imion zwierzęcych) może wynikać z niechęci do zacierania granicy między tym, co ludzkie, a tym, co nieludzkie, oraz zrównywaniem człowieka z „niższym” gatunkiem.

Co ciekawe – nasze charciki mają dziesiątki ksywek i na wszystkie reagują. I okazuje się, że nie tylko my tak mamy!



A co oznaczają domowe imiona naszych psów:

IMIĘNAJCZĘSTSZA KSYWKA
DŻEMA

nasz pierwszy charcik! Oj głowiliśmy się przeokropnie i mieliśmy oczywiście tysiąc pomysłów (m.in Rakija – od chorwackiego napoju alkoholowego). Byliśmy wtedy na etapie oglądania serialu Patryka Vegi – PitBull i finalnie padło na Dżemę, graną w filmie przez Weronikę Rosati.
Czepszyt
ZULA

Zulcia, Zulinka, Zu – tutaj było już mniej ambitnie i została część imienia rodowodowego Zuella, które nadał hodowca i które bardzo nam się podobało. Zuleczka dorobiła się nawet swojej imienniczki, bo nowi opiekunowie nazwali tak samo wnuczkę Zulci – suczkę z miotu P.
Pulczyt
LUNA

pełne imię rodowodowe brzmi Luna Lucretia, a że chcieliśmy zostawić imię nadane przez hodowcę, to został jego pierwszy człon, który przecież idealnie obrazuje białą Lunkę, w dodatku psa z kosmosu.
Punka
FIFI

przydługie imię rodowodowe, które nota bene sami wybraliśmy lol (Fast & Furious for Chartbeat), nie nadawało się na imię domowe. Chcieliśmy, żeby zostało na literę F i użyliśmy cytatu z jednego z naszych ulubionych filmów „Czas Surferów”, gdzie podczas gry w telefoniczne szachy, Kozioł mówił do rozmówcy, aby przesunął gońca na F6 – „F jak Fifi”.
Kapifion
RUMBA

Nasze pierwsze szczenię, które urodziło się pod przydomkiem Chartbeat nazwaliśmy Rhumba With Rabbit, od kojarzącego się nam wówczas z coursingiem dynamicznego tańca z królikiem. Może głupie, ale kogo by to obchodziło? Rumba bywała nazywana Pumbą, albo Pompą. Druga opcja się bardziej przyjęła.
Pompka
TAFFY

Taffy od przyjścia na świat była wyjątkowa pod wieloma względami – ukochana przez swoją mamusię Lunę i wychowana przez nią na pewną siebie, sprytną suczkę. Taffy z czasem stała się czymś fonetycznie zbliżonym do „Łachi”, a gdy rozrabiała, stawała się Łachityńcem. Potem skróciło się to jakoś do Łaszki. A jak Łaszka rozrabiała to już stawała się Błaszczakiem. No i tak od Taffyty Muttonfudge, przebiegłej i zadziornej bohaterki kreskówki, ścigającej się różowym samochodem, do niezbyt lubianego w Polsce nazwiska. Po czasie zaczęliśmy nawet mówić na nią per Minister.
Błaszczak
UMA

Jesteśmy fanami Quentina Tarantino i nawiązania do jego twórczości bardzo czesto pojawiają się w nadawanych przez nas imionach. Uma Thurman jest natomiast jedną z ulubionych aktorek reżysera. Jej brawurowa rola w Kill Billu sprawiła, że postanowiliśmy skorzystać z jej imienia przy miocie U. A słowo 'ultrasonic’ podobało nam się, bo brzmiało jakoś tak… dynamicznie.
Kumczyt
URA

Porucznik Nyota Uhura to oficer łączności na statku Enterprise w serialu Star Trek, którego absolutnie nie jesteśmy fanami ^^ Uhura jest pochodzenia afrykańskiego, a nasza Ura jest czarna… no i tak wyszło. Ponieważ miot był na literę U, przestawiliśmy tylko imię z nazwiskiem. Potem imię ewoluowało i w domu Ura jest po prostu Kurką.
Kurka
TEDUNIO

Yummy Insomnia na cześć wszystkich naszych nieprzespanych nocy, podczas których musieliśmy malucha dokarmiać. Oczywiste jednak, że nie mogliśmy tak do niego wołać, więc w nawiązaniu do twórczości Jacka Granieckiego znanego pod pseudonimem Tede, został Tedunio – „Tedunio Wieeesz”.
Teduszek
ROMA

Rodowodowe imię Zuella’s Forli Romance oznacza w wolnym tłumaczeniu 'romans Zuli w Forli’, a Forli, to włoskie miasteczko, w którym została poczęta ta suczka. Pięknym skrótem wydawało nam się imię Roma. Niestety Pepuszka jako jeszcze ślepy szczeniaczek była paskudnym, grubiutkim stworzonkiem z różowym brzuchem. Jednym słowem wyglądała jak świnka Pepa, no i chcąc nie chcąc tak już zostało.
Pepuszniok
AGATKA

czyli Ash Avalanche Agathe – Ash Avalanche to lawina popiołu, co kojarzyło się z jej kolorkiem. Pewnie niektórzy zastanawiają się, czy Agatka nie myli się ze mną, tzn. moim imieniem, ale na mnie nikt nie mówi Agatka, także zawsze wiadomo o kogo chodzi.
Kikitek
KROKIET

jej rodowodowa nazwa to Bunny Tail, czyli króliczy ogonek – taka biała kulka, którą Krokiecik był od urodzenia. Była tak przebrzydle gruba, że w pewnym momencie dosłownie wyglądała jak.. krokiet, no i tak już zostało. Krokiet raczej nie ma ksywki, bo ma wystarczająco pokręcone imię.
Krokietka
COCO

w papierach to Dominic Decoco, czyli imię z kultowej, jednej z najlepszych scen kina Tarantino w filmie „Bękarty Wojny”, kiedy Aldo Raine (Brad Pitt) z współtowarzyszami udają włochów. W skrócie został Coco, zwany też czasem Dominiczkiem i Koczniakiem.
Koczniak
CIUCIA

wymyśliliśmy dla niej imię Eleven, czyli Jedenastka/Nastka ze Stranger Things. Żadne z tych imion się nie przyjęło i zostało bardzo ambitne imię Ciucia, Ciucieńka – ciućki to miały być szkodniki zbożowe, zasłyszeliśmy to słowo kiedyś na wsi, w rodzinnej historii. Czasami wołamy też na nią Czuczu, bo tak kiedyś przez przypadek została zapisana w systemie rejestracji przez naszą wetkę.
Czuczu
BOMBA

Ishii O-Ren, a w zasadzie O-Ren Ishii, to postać z serii Kill Bill. Jest członkiem Plutonu Śmiercionośnych Żmij i najwyższym przywódcą Yakuzy w Tokio oraz jednym z głównych wrogów Panny Młodej. U Tarantino w tę rolę tę wcieliła się Lucy Liu. Po domowemu Bomba, bo od małego przypominała czarną kulkę z odpalonym lontem.
Bombon
BIBIK

jego pełne imię rodowodowe to Stradivarius 666, zbyt ciężkie na wołanie. Totalnie nie mieliśmy jednak pomysłu na imię dla naszego Francuzika, dlatego przez jakiś czas mówiliśmy o nim po prostu Black Baraka (to nazwa hodowli z której pochodzi). Przyjęło się i po czasie ewoluowało w skrót BB, czyli Bi-bi. Bibiczek jest taką małą niezdarą, więc w połączeniu ze słowem 'minionek’ wyszła nam ksywka Bibionek.
Bibionek
HERMES

do dzisiaj zachodzimy w głowę, jakim cudem nie zmieniliśmy tego imienia, bo mówiąc o Hermes, wszyscy zawsze myślą, że to samiec. No ale pozostało tak, jak nazwał ją hodowca. Hermes to bóg dróg, podróżnych, kupców, pasterzy i złodziei – wszystko się zgadza. Być może to imię po prostu wyjątkowo pasuje do jej charakteru i Hermes nie mogłaby nosić żadnego innego.
Hermeska
CISZA

czyli oficjalnie One Second of Silence. Ta mała cholera od urodzenia była najbardziej rozwrzeszczanym oseskiem w miocie – stąd takie imię. Momentami modliliśmy się bowiem o sekundę Ciszy. No i została Cisza, a jak jest niegrzeczna, to mówimy o niej Ciszniok – czyli w zasadzie cały czas :p
Ciszniok
DANUTA

to od początku była niezwykła suczka, która wiele cech charakteru odziedziczyła po swojej mamie. Jako szczenię była bardzo pewna siebie i kojarzyła nam się z sąsiadką – taką krzepką i dziarską Panią Danutą. Jej oficjalne imię to Snowanna Rainbeau, czyli kreskówkowa koleżanka Taffyty Muttonfudge (jak nazywa się mama Danuszki).
Danuszka
RANIU

przezwiska Raniu, Runnerek, Ranieczka, Raniuszka to wariacje pochodzące od oficjalnego imienia w rodowodzie – Rhumba’s Roadrunner. Ponieważ jego mama to Rhumba, a miot był akurat na literę R, postanowiliśmy to wykorzystać i nawiązać w nazwie dzieciaków do imienia pierwszej urodzonej u nas suczki. Roadrunner to nazwa ptaka, a Road runner pisane rozdzielnie to natomiast znany z bajek struś pędziwiatr. Beep Beep.
Raniuszka
BETI

czyli Elisabeth. Beti adoptowaliśmy, kiedy miała 4,5 roku, więc nie zmienialiśmy już zdrobnienia jej imienia, do którego była przyzwyczajona. Ponieważ Beti jest bardzo mocnym i dużym charcikiem, który porusza się w taki charakterystyczny sposób, niczym mały bulterier, to kiedy rozmawiamy, mówimy o niej Pudzian.
Pudzian
ZANA

to imię nadane przez hodowcę, od razu nam się spodobało i postanowiliśmy je pozostawić. Czasami na Zanę pieszczotliwie mówimy Żanetka.
Żanetka
BOREK

imię rodowodowe, słowo 'borealis’ jest nawiązaniem do północy i zorzy polarnej. Chcieliśmy pozostać przy tym imieniu, mimo, że niemożliwym było wołać w ten sposób na psa. Została więc spolszczona, krótka wersja Borek.
Borewicz
ABRA

Abra urodziła się w Niemczech, ale mieliśmy okazję wybrać dla niej imię. Znając upodobanie hodowczyń do „magicznych” nazw kojarzących się z jej przydomkiem (of Hogwarts Castle), wybraliśmy imię Abrakadabra, w skrócie Abra, które po czasie zmieniło się w Abruzzi.
Abruzzi
KOTLET

czyli Chartbat Voilà. Nie było prosto wymyślić imię na literę V. Jednak ta słodka kuleczka nie mogła dostać innego imienia niż „Voilà”, co w wolnym tłumaczeniu z francuskiego oznacza „oto i on”. Voilà kojarzy się też z kucharzem, który pichci jakieś smakowite danie, a na koniec stawiając gotową potrawę na stole mówi: Voilà! I właśnie taki frykas zaserwował nam Krokiet – matka Kotleta. Chcieliśmy aby jego imię domowe nawiązywało do imienia jego mamy i finalnie wyszedł Kotlet.
Kotlecior
CHRUPEK

Arctique Oxygène – to jego imię oficjalne, a został tak nazwany z względu na absolutnie bielusieńki kolor szaty po urodzeniu, kojarzący się z arktycznym krajobrazem i zapierający dech w piersi, że aż brakuje powietrza (oxygen – tlen). Chrupcio szybko został Chrupeczkiem, bo jest po prostu do schrupania. Pomysł na to imię przyszedł bardzo szybko, w zasadzie znikąd.

Chrupcio



Źródła:

Pies z charakterem, art. Co mówi imię naszego psa? Julia Stankiewicz
Hanna Mamzer, Zwierzęce imiona – upodmiotowienie czy zawłaszczenie?, Zoophilologica. Polish Journal of Animals Studies 3
zdjęcia wygenerowane przez AI