Koniec sportowej kariery Zuli

Opublikowane 20 września 2020

Każdy sportowiec odchodzi kiedyś na emeryturę. Na ostatnich zawodach torowych na Szombierkach nasza Zuella pożegnała się z torem. To był bardzo wzruszający dzień.

Trudno uwierzyć w to, że właśnie kończy 8 lat i kończy się też jej kariera sportowa. Dla nas to niewątpliwie koniec jakiegoś rozdziału życia. Kawał historii za nami – wspomnień, wyjazdów, spania w samochodach i namiotach, co chwilę bycia w trasie. Dzięki Zulce zwiedzieliśmy przepiękne miejsca, poznaliśmy ogrom wspaniałych ludzi z całej Europy i na dobre przepadliśmy w tym sporcie.

Zula niejednokrotnie zadziwiała nas swoją determinacją, siłą, szybkością i psychiką. Zawsze była mistrzynią drugiej tury. Kiedy inne psy były już zmęczone czekaniem cały dzień w upale, ona dopiero włączała drugi bieg. Miała już przekalkulowany parkur i umiała odpoczywać między turami. Była bardzo świadoma swoich sił i możliwości i umiała mistrzowsko tymi zasobami zarządzać – porcjować siły przed biegiem, podczas niego i zostawić ile trzeba na drugą turę. Jej biegi zawsze były bardzo równe jeśli chodzi o tempo, rozciągała się jak struna i po wielu latach biegania nadal miała świetny follow – nigdy nie wybiegała na środek parkuru. Była wspaniale zwrotna, inteligentna i doskonale „nauczyła się” i coursingu i toru. Zawsze skupiona. Umiała tak się skoncentrować na zadaniu, że chwilami wydawało się, jakby była nieobecna. Mimo to, była nam zawsze oddana bez reszty, choć myślami była już na parkurze. Zawsze oszczędzała siły na bieg, zamiast wypalać się tuż przed nim. Praca z nią to była ogromna przyjemność. Na zawodach zawsze można było na nią liczyć, była pewniakiem, psem, który nigdy nie zawiedzie, który nigdy nie odpuści – nawet jeśli tego dnia akurat gorzej się czuła. Uwielbiała stać na podium, zawsze z głową zadartą wysoko. Czuła pewnie, że to jakaś super chwila i jesteśmy z niej mega dumni.

Zula to talent wyłowiony na coursingu w Borkach przez naszego przyjaciela Piotra, który wraz z żoną Kingą są dzisiaj właścicielami Zulkowej córki i wnuczki (Chartbeat Rocket Fuel i Chartbeat Winter is Coming). Zulka nigdy nie była jakimś super odważnym psem, często się płoszyła, nie lubiła hałasu i zamieszania. Kiedy jednak jechała na coursing, czy tor zamieniała się w potwora. Zawsze doskonale czuła atmosferę pakowania się na wyjazd, wiedziała co ją czeka, wiedziała, że jedzie biegać. Nigdy nie zapomnę, jak utruła nam wyjazd na słowacką wystawę. Wysiadła z samochodu, zobaczyła pola i łąki i była przekonana, że jest na coursingu. Płakała i stękała nam nad głową przez cały dzień. Była bardzo zawiedziona – dosłownie.

Zula w swojej biegającej karierze osiągnęła całkiem sporo. W sumie wzięła udział w blisko czterdziestu wydarzeniach sportowych. Biegała po parkurach i torach ośmiu krajów Europy. Na pierwszym miejscu podium stała ponad dwadzieścia razy i tylko raz na wszystkie starty była poza nim. Zula była pierwszym charcikiem włoskim w historii, który pojechał z Polski na Coursingowe Mistrzostwa Europy. Na podium ME stała w sumie 3 razy – we Włoszech, na Słowacji i w Szwajcarii. Jako pierwszy charcik włoski z Polski zdobyła Interchampiona Wyścigowego (C.I.C), Certyfikat Użytkowości (WCC), Krajowy Championat Wyścigów Chartów. W wielu rzeczach była po prostu pierwsza, bo przecierała szlaki. Zdobyła całe mnóstwo przeróżnych CACILi, CACTów, CACLów i CCWCów. Jest potrójną Coursingową Mistrzynią Polski, Potrójną Torową Mistrzynią Polski, Czeską Championką Pracy, Coursingową Mistrzynią Węgier, Coursingową Mistrzynią Czech, Zwyciężczynią Piękno i Praca na Słowacji, Zwyciężczynią Pucharu Państw Wyszehradzkich VCUP, Grand Prix Bratysławy i wielu, wielu, wielu coursingów.

Podczas naszych początków wiele razy słyszeliśmy: „biegający charcik włoski, taaaa dobra dobra, przecież “to” nie biega i pewnie zaraz się połamie“. I może ktoś „wykrakał”, bo na jednym z treningów w 2015 roku doznała poważnej kontuzji pięty, kiedy wabik z impetem uderzył ją w nogę. Niewielkie w sumie pęknięcie na kości, niewidoczne nawet na RTG powodowało jednak, że spadało jej ścięgno Achillesa. To zdarzenie wykluczyło ją z wyjazdu na Mistrzostwa Europy do Finlandii i z biegania w ogóle. To był dla niej i dla nas bardzo ciężki czas, bo Zula codziennie o 17:00 czekała na trening, spacer, wyjście, pracę z nią, cokolwiek – to był cały jej świat i życie. Bardzo wtedy podupadła psychicznie. Robiliśmy wszystko, żeby uratować jej nogę – codziennie jeździliśmy na rehabilitację, zaniedbując resztę psów. Udało się – również, o ile nie głównie za sprawą dr Lewina, który też pewnie nie raz wspomina bardzo długą operację, podczas której blisko było, żeby jednak drut został w pięcie.

Po pół roku od tego zdarzenia i po wielkiej pracy włożonej w jej powrót do formy, Zulka pojechała na swoje pierwsze zawody. Strasznie się o nią bałam – pamiętam, jak z duszą na ramieniu patrzyłam jak skręca w miejscu i z niedowierzaniem patrzyłam na to, co wyprawia na węgierskim parkurze. Była szczęśliwa. Tego dnia zdobyła Best in Field. Jak już jesteśmy przy Węgrzech – jedyna rzecz, której bardzo żałujemy, to że nie zdążyliśmy skończyć z nią Championatu Coursingowego Węgier. Nie wiem, ile jest charcików włoskich z tym tytułem, pewnie niewiele, o ile jakieś. Aby go przyznano pies musi zdobyć 4xCACL w stawce 6 psów + mieć dwie węgierskie wystawy. Zuli zabrakło jednego jedynego zwycięstwa w coursingu. Mieliśmy nadzieję powalczyć o to w tym roku, ale nie zdążyliśmy.

W krótkich przerwach od biegania, w tak zwanym „międzyczasie” Zulka dała nam 3 wspaniałe, bardzo równe mioty charcików włoskich – „R”, „U” i „Z”. Każdy z jej dzieciaków jest niepowtarzalny i w każdym miocie jest jakaś perełka, która odziedziczyła jej talent do biegania – Róża, Uma i najmłodszy Zyllion. I dzisiaj ta właśnie Zulka pożegnała się z torem, jako świadek licencji swojego synka Zylka – Chartbeat Zillion Powers. “Zulek” jest naszą “małą” nadzieją i psem z ogromnym potencjałem. Mamy nadzieję, że mama przekazała pałeczkę. Jej córka Uma – Chartbeat Ultrasonic Uma zakończyła właśnie Krajowy Championat Wyścigów Chartów, to ona przegoniła matkę na torze w 2018 roku.

Chyba nie mogliśmy sobie wymarzyć dla Zuli lepszego pożegnania ze sportem, bo my się jeszcze nie żegnamy rzecz jasna. Zula to legenda, a jej sylwetka zdobi Dyplom Krajowego Championatu Chartów.