Mały vs duży charcik

Dzisiaj rozprawimy się z tematem, który dla wielu osób zainteresowanych charcikiem włoskim bywa taką trochę czarną magią. Zwłaszcza jeśli wcześniej nie mieli okazji zobaczyć tej rasy na żywo albo widzieli jeden egzemplarz, a nie kilka. Sami przeżyliśmy to piętnaście lat temu, kiedy w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu spotkaliśmy charcika. Był dość duży, a my nie znając rasy, nie byliśmy wtedy pewni, czy to przypadkiem nie jest whippet.

Na papierze różnice wielkościowe w obrębie rasy nie wydają się duże. Wzorzec FCI dopuszcza wysokość w kłębie w przedziale od 32 do 38 cm i wagę do 5 kg. Te zaledwie sześć centymetrów różnicy, wydają się niemal niezauważalne. W praktyce jednak różnice w grubości kośćca, masie mięśniowej i ogólnym „formacie” psa sprawiają, że charcik ważący trzy i pół kilograma i taki, który waży ponad sześć, mogą sprawiać wrażenie dwóch różnych rozmiarów tej samej rasy. Ten drugi formalnie może już wykraczać poza wzorzec wagowy, ale fenotypowo wciąż pozostaje typowym charcikiem włoskim. Mimo tych różnic oba są nadal psami małymi, kompaktowymi, a w porównaniu z whippetem, swoim większym kuzynem, pozostają wyraźnie mniejsze, nawet dwu, trzy, czterokrotnie.

Bardzo często spotykamy się z sytuacją, w której nowa rodzina nie potrafi sobie wyobrazić realnej wielkości charcika i szuka „miniaturki”, „najmniejszego z miotu”, „charcika mini”, „drobniutkiego, maleńkiego”, „jak najmniejszego”. „Marzy nam się taka miniaturowa drobinka”. Tymczasem sam charcik włoski jest już przecież psem niewielkim, ale w wyobraźni wielu osób funkcjonuje jako wręcz eteryczna, porcelanowa figurka.

Skąd więc ta potrzeba „mini”? Często stoi za tym wyobrażenie, że mniejszy pies będzie wygodniejszy w podróży, łatwiejszy logistycznie, bardziej poręczny w mieście. Często słyszymy, że taki drobny, filigranowy charcik jest niezwykle uroczy. Jest lekki, łatwy do wzięcia na ręce, bez problemu mieści się w transporterze. I nie jest to oczywiście nieprawda. Pytanie, czy te trzy kilogramy robią istotną różnicę? Oczywiście dzisiaj piszemy tu o skrajnościach – malutki vs większy, ale są przecież jeszcze charciki pośrodku, czyli takie idealnie wpisujące się we wzorzec rasy, ważące 5 kg i mierzące w kłębie powiedzmy te 36 – 37 cm.

Na tym zdjęciu, na pierwszym planie mamy Rania – naszego najmniejszego charcika, filigranowego samca, który ma 33 cm w kłębie i waży torchę ponad 3,5 kg. Za nim stoi jedna z naszych największych suczek – Abra, która ma w kłębie trochę ponad 39 cm i waży 7 kg.

„Miniaturowa” drobinka, dla kogo to dobry wybór?

Charciki w bardzo lekkim, filigranowym typie mają zwykle delikatniejszy kościec i subtelniejszą budowę. Często są niezwykle wrażliwe, silnie związane z opiekunem, czujne na bodźce. Takiego „mini” charcika czasami potocznie określa się mianem „typu toy”. Warto jednak podkreślić, że nie jest to osobna odmiana rasy, ani żadna oficjalna kategoria. To jedynie opis wrażenia ogólnego (często bardziej okrągła główka, krótszy pyszczek) i rozmiaru konkretnego psa.

Naszym zdaniem te najmniejsze charciki wymagają znacznie większej uważności i troski o otoczenie. Doskonale odnajdują się w spokojnych domach, u singli czy par bez małych dzieci. Rzeczywiście bywają wygodniejsze w podróży, łatwiejsze do zabrania do hotelu czy restauracji, ale jednocześnie wymagają bardzo świadomego środowiska, z zabezpieczeniem ryzykownych miejsc w domu, wzmożoną uwagą na wszelkie skoki z wysokości, czy zabawy z większymi psami. To takie pieski trochę „torebkowe”, mniej chętne na długie aktywności. Nie są idealnymi kompanami do biegania z właścicielem po 10 km dziennie.

Czy mocniejszy charcik to „łatwiejszy” pies?

Z kolei charcik większy, ważący sześć czy siedem kilogramów, o mocniejszym kośćcu i bardziej atletycznej budowie, daje nieco większy margines bezpieczeństwa w codziennym życiu. Nadal mówimy o rasie delikatnej i niezwykle reaktywnej, ale taki pies bywa bardziej odporny na przypadkowe nadepnięcie czy zderzenie, lepiej radzi sobie w dynamicznym domu i często świetnie odnajduje się w aktywnościach sportowych.

Nie oznacza to jednak, że staje się „niezniszczalny”. To wciąż chart, szybki, skoczny, z ogromną dynamiką ruchu. Dla wielu większych charcików skok z miejsca na stół, czy pokonanie wysokiej bramki nie stanowi większego wyzwania, co również wymaga od opiekuna odpowiedniej uwagi i zabezpieczeń.

Nasza perspektywa

My preferujemy psy mocniejsze, takie w okolicach 6 kg. Dają nam poczucie większej funkcjonalności i bezpieczeństwa, ale drobinki również są wspaniałe i również przychodzą u nas na świat. Naszym zdaniem wymagają tylko innego typu opiekuna.

Dlatego w naszej ocenie najważniejsze nie jest pytanie o to, który szczeniak jest najmniejszy, ale o to, jaki jest styl życia przyszłej rodziny. Czy dom jest spokojny czy dynamiczny? Czy są w nim małe dzieci? Czy domownicy mają doświadczenie z rasą fizycznie delikatną? Czy marzą o sporcie i aktywności, czy raczej o wspólnym leżeniu pod kocem? Dopiero odpowiedzi na te pytania pomagają sensownie dobrać psa do nowego domu.

Są osoby zakochane w mikrocharcikach i takie, które wolą bardziej atletyczny format. Jedne i drugie psy mogą być wspaniałymi towarzyszami, o ile trafią do właściwego środowiska. Dla nas kluczowe jest to, by dopasować malucha do stylu życia rodziny, a nie do wyobrażenia o „najmniejszym” rozmiarze. Bo niezależnie od wagi, charcik włoski pozostaje psem wyjątkowo wrażliwym, silnie związanym z człowiekiem i to właśnie ta relacja powinna być najważniejsza, a niekoniecznie liczba kilogramów.