Loading...

Masowy desant szczeniąt!

Za nami absolutnie niezwykłe, podwójne narodziny. Noc z 29 na 30 stycznia była długa, intensywna i bez wątpienia taka, której nie zapomnimy nigdy. A zacząć wypada od tego, że czekaliśmy na dwa mioty charcików włoskich, zaplanowane z kilkudniowym odstępem. Oczywiście liczba dni ciąży u suczek bywa elastyczna, ale przyznamy uczciwie, nie przyszło nam do głowy, że dziewczyny postanowią rodzić razem. Jedna w 63., druga w 59. dobie ciąży.

A czekaliśmy na szczenięta po dwóch naszych młodych suczkach, dla których miał to być pierwszy poród w życiu. Już od momentu krycia towarzyszył nam ogromny entuzjazm, bo zarówno Łajka, jak i Disco to charciki wyjątkowo piękne, kochane, nasze najmłodsze pokolenie suk hodowlanych. W ich rodowodach mocno przeplatają się linie naszych suk-założycielek, więc oczekiwanie na efekty było naprawdę ekscytujące.

Łajka do porodu zbierała się długo, już dzień wcześniej zanotowaliśmy spadek temperatury, godziny dłużyły się niemiłosiernie, a poród nie chciał się zacząć. Gdy w końcu ruszył, wyszłam do kuchni, żeby zagotować wodę do termoforów i wtedy, na środku salonu, zastałam… rodzącą Disco. To była pierwsza taka sytuacja w naszej hodowli, kiedy odbieraliśmy dwa porody jednocześnie, ba, kiedy odbieraliśmy 12 szczeniąt jednocześnie. Chaos? Tylko troszkę. Adrenalina? Level hard. Na pamiątkę tej nocy przygotowałam specjalny porodowy timeline, który mam nadzieję będzie nie tylko ciekawym zapisem wydarzeń, ale też miłą pamiątką dla przyszłych właścicieli maluchów.

Miot I-3 Łajka x Raniu

To dwa wyjątkowo eleganckie charciki, o pięknych, wąskich i długich głowach, takich, jakie w tej rasie kochamy najbardziej. Raniu to typowy przylepka, czuły i bardzo kontaktowy, podczas gdy Łajka jest nieco bardziej niezależna, spokojniejsza w okazywaniu emocji. Różni ich temperament, ale razem uzupełniają się znakomicie. Bardzo dobrze wiemy, jak śliczne szczenięta potrafi nam dać Raniuszek: wszystkie jak od linijki, małe klony, no i ten miot ponownie to potwierdził.

Na świecie przywitaliśmy aż pięć suczek: cztery szare i jedną kremową oraz jednego szarego samca. Cała szóstka jest do siebie bardzo podobna, ale każde z maluchów ma swój drobny wyróżnik, czyli indywidualne i niepowtarzalne, białe znaczenie na piersi, dzięki któremu od pierwszych sekund łatwo było je rozróżnić.

Miot J-3 Disco x Kotlet

Rodzice to także dwa zupełnie różne kosmosy. Disco to charciczka, która chodzi za człowiekiem krok w krok (najlepiej z zabawką w pyszczku), gotowa do interakcji w każdej chwili. Kotlet natomiast jest trochę jak psi kot: niezależny, chodzący własnymi ścieżkami, obserwujący świat po swojemu i na własnych zasadach.

Od początku wiedzieliśmy, że ten miot ma ogromny potencjał jeśli chodzi o rewelacyjne pigmenty i dokładnie tak się stało. Dosłownie czarny nos, wargi i ciemne oczy Disco w połączeniu z ciemniejszym, kremowym umaszczeniem Kotleta stworzyły idealną mieszankę genów odpowiedzialnych za piękną, wyraźną pigmentację. W tym miocie na świat przyszło czterech samców i dwie suczki, maluchy bardzo spójne w typie.

Przed nami ostatnie spokojne momenty, bo jak to towarzystwo zacznie dokazywać, to będzie co robić! Na ten moment wszystkie szczenięta rozwijają się prawidło, pięknie przybierają na wadze i zmieniają się dosłownie z każdym dniem ♥︎