Loading...

Nasz „psi salonik”

W ostatnich tygodniach pracowaliśmy intensywnie nad miejscem, o którym marzyliśmy już od kilku lat. Chcieliśmy stworzyć przestrzeń, w której można spokojnie spotkać się z osobami poważnie zainteresowanymi naszymi maluchami i tymi, którzy chcą swojego szczeniaczka odwiedzić albo go odebrać. Wszystko to bez angażowania całego domu i całego stada. To szczególnie ważne w momentach, kiedy nasze suczki są przed lub tuż po porodzie i zamiast stresować się wizytami gości, potrzebują ciszy i spokoju. Albo wtedy, gdy w domu mamy psy po zabiegach, noworodki, czy niezaszczepione szczenięta, a reżim sanitarny jest podwyższony i nie ma miejsca na dodatkowe ryzyko – wszystko to niestety wprost z naszych wcześniejszych, nie zawsze dobrych doświadczeń.

I tak, tuż obok domu powstało komfortowe i przytulne miejsce, w którym można usiąść, porozmawiać i wypić kawę w towarzystwie malucha, a także poznać jego rodziców czy dziadków. Bez denerwowania się, że ktoś się spóźnia, a psy zamknięte. Bez przekrzykiwania chóralnego koncertu całego stada na wejściu. I bez sprzątania 💩 podczas pałaszowania ciasta. Za to z pięknym widokiem na ogród!

To miejsce ma dla nas wymiar szczególny, bo jest czymś pomiędzy domowym salonem a przestrzenią spotkań. Nasz mały azyl, w którym możemy być w pełni dostępni dla „odwiedzających”, a jednocześnie mieć pewność, że codzienne życie w domu i potrzeby psów pozostaną nienaruszone. To nie tylko przestrzeń do odbioru szczeniąt, ale i neutralny grunt do spokojnych rozmów, gdzie nic nie rozprasza: ani zapach obiadu z kuchni, ani psie chóry, ani suszące się na kaloryferze gacie. Taki „psi salonik”, miejsce, w którym nasi goście, mamy nadzieję poczują się całkowicie swobodnie, a my wreszcie będziemy mogli choć na chwilę uciec od codziennego, nieustającego, psiego zgiełku.