† ChPL, JChPL Luna Lucretia Quindici (29.07.2013 – 03.07.2025)
Pożegnaliśmy naszą Lunę. Najcudowniejszą istotę na świecie, która była z nami niemal dwanaście lat. Próbuję znaleźć słowa, które byłyby jej godne. Coś wyjątkowego, coś tylko dla niej. Ale w głowie i sercu jest na razie pustka.
Luna była moim marzeniem. Takim spełnionym, wyczekanym, wymodlonym. Z całej naszej „starej gwardii”, to ona była tym najukochańszym dzieckiem. Zawsze wesoła, rozbiegana, z zawadiackim błyskiem w oku. Uwielbiała być głaskana, pozować do zdjęć i opiekować się innymi psami. Kochała frytki z Mc Donald’sa i być w centrum uwagi. A była zawsze i wszędzie. Taka wyrazista osobowość, której nigdy nie przykryły nawet najsłodsze szczeniaczki. Zresztą jak już o maluchach mowa, to było niesamowite. Do szczeniąt miała generalnie absolutnie bezkompromisowe podejście: fuj, nie dziękuję, chyba że to były jej własne wnuki, wtedy zmieniała się w najczulszą babcię świata. Choć w całym swoim życiu urodziła tylko dwie suczki, to w kolejnych pokoleniach zostawiła po sobie aż 176 charcików. Jej krew płynie w żyłach ogromnej części naszych psów. Jest jednym z fundamentów, dzięki którym istnieje Chartbeat.
Luna miała w sobie nieprawdopodobną siłę, nie tylko ducha, ale i ciała. W zeszłym roku pokonała agresywnego mięsaka uda. Przeszła amputację tylnej łapki i kilka wlewów chemii, które zawsze znosiła bardzo cierpliwie. Dzięki temu zyskaliśmy jeszcze mnóstwo czasu razem. Przez osiem miesięcy poruszała się na trzech łapkach, ale ani przez chwilę nie wyglądała, jakby było jej czegoś brak. Nadal szczekała, pilnowała ogrodu i polowała na bażanty, jakby nic się nie zmieniło. Jej odejście przyszło nagle. Zator aorty zabrał nam ją w pół godziny. Wszystko potoczyło się bardzo szybko, mimo, że o 5 rano, po piętnastu minutach była już w rękach naszych weterynarzy. Niestety ratunku nie było. A my nie zdążyliśmy się ani na to przygotować, ani nawet odpowiednio pożegnać…
Dziękujemy Ci za wszystko, nasza kochana Punko. Nasz wielki charcie, zamknięty w małym ciałku. Moja przyjaciółko, najdroższa duszyczko, najlepsza modelko, troskliwa opiekunko chorych charcików. Za to, że byłaś i za to ile po sobie zostawiłaś. I że przypomniałaś nam, jak ogromne potrafią być inteligencja i serce w tak drobnym ciałku. Wiedziałam, że kiedyś przyjdzie nam się pożegnać, ale nie sądziłam, że już teraz. Tyle razy wychodziłaś z tarapatów, że myślałam, że jesteś niezniszczalna. Tęsknie za Tobą niesamowicie – nie ma godziny i nie będzie dnia, żebym o Tobie nie myślała 💔 Jesteśmy totalnie rozbici i pogrążeni w ogromnym smutku.


